Świat sztuki i inspiracja
Skąd wzięło się malowanie po numerach?
Malowanie po numerach było tu wcześniej niż Bob Ross
Zanim Bob Ross stał się sławny, Amerykę oczarowało malowanie po numerach – popularne hobby, które rozpowszechniło się zwłaszcza w latach 50.. Zapanowała prawdziwa moda, która błyskawicznie rozprzestrzeniła się w całym kraju., który przybliżył sztukę milionom Amerykanów, którzy w normalnych okolicznościach nigdy nie wzięliby pędzla do ręki. Z zestawem do malowania po numerach w dłoniach dumnie ogłaszali, że każdy człowiek może być artystą.
Zestawy te oczywiście spotkały się z drwinami krytyków sztuki. Uważali je za symbol bezmyślnego ulegania reklamie, która w latach 50. opętała całą Amerykę. W tym okresie popularne były nawet wystawy, na których początkujący artyści pokazywali swoje umiejętności w obrazach namalowanych według wzoru liczbowego.
Skąd wzięło się malowanie po numerach?
Malowanie po numerach było silnym trendem kulturowym w połowie XX wieku – i przetrwało jako popularna rozrywka do dziś – jednak nigdy nie ustalono, kto jest pierwszym twórcą tego wynalazku. Teoretycy sztuki mają jednak poszlaki, które prowadzą do jednej interesującej osoby.
Przełom w sprzedaży farb akrylowych
Dan Robbins był amerykańskim artystą komercyjnym i zapalonym niedzielnym malarzem, który lubił tworzyć dzieła łatwe do zapamiętania. Na początku lat 50. zaczął współpracować z firmą wspierającą koncern General Motors. Pracował również dla Chevroleta, tworząc specjalne fonty do ulotek motywacyjnych.
W 1949 roku trafił do Palmer Show Card Company, gdzie nastąpił pierwszy przełom. Założyciel firmy, Max Klein, dał Robbinsowi zadanie: zwiększyć sprzedaż farb. Jego rozwiązaniem było malowanie po numerach.
Aktywność ta była idealna dla odbiorców po II wojnie światowej i stanowiła nowy, wciągający sposób spędzania wolnego czasu. Zakończenie wojny i szybko rozwijająca się gospodarka pozytywnie wpływały na poprawę jakości życia.
A ponieważ do ery komputerów było jeszcze daleko, Amerykanie poświęcali swój wolny czas i energię właśnie temu kreatywnemu hobby i rozwijali to hobby w sposób, którego nikt się nie spodziewał..
Jak produkuje się zestaw do malowania po numerach?
Dziedzictwo Robbinsa było jednoznaczne: zestaw, który pozwoli każdemu, nawet temu, kto nigdy nie odwiedził szkoły artystycznej, stworzyć szczegółowy obraz. Zanim zestaw do malowania po numerach trafił do swojego właściciela, Robbins malował oryginalne dzieło.
Następnie kładł na nie folię, przez którą wycinał kształty, przypisywał im numery i odpowiadające im odcienie. Tak narodziło się malowanie po numerach. Pierwszym zestawem był abstrakcyjny obraz zatytułowany Abstract No.
One. Okazało się jednak, że ludzie bardziej pragną malować martwą naturę, krajobrazy przyrodnicze i malarstwo figuralne, dlatego zestawy te zaczęły podążać w bardziej tradycyjnym kierunku.
Malowanie po numerach - przedmiot kolekcjonerski
Tworzono obrazy o różnych poziomach trudności. Zestawy zawierały np. 20 odcieni farb, podczas gdy te dla bardziej wymagających oferowały ich nawet 30 - 40.
Amerykanie dali się porwać tej pasji. i tylko w 1955 roku sprzedano ponad 20 milionów zestawów, zalewając domy amatorskim malarstwem w całym kraju. „Malowanie po numerach było viralem, zanim jeszcze stało się viralem” – twierdzi z humorem Skip Davis, grafik, który jest również zapalonym kolekcjonerem zestawów do malowania po numerach. „Ludzie malowali ponad 50 zestawów i nie mogli przestać” – dodaje.
Popularne także w Białym Domu
Popularniejsze niż skakanie przez gumę czy zbieranie kapsli. Płótna do malowania po numerach znalazły swoją drogę także do Białego Domu. Sekretarz prezydenta Eisenhowera założył galerię złożoną z prac, które namalowali tamtejsi urzędnicy. Oczywiście pojawiły się też mniej pochlebne reakcje na rozkwitającą rozrywkę.
Jeden anonimowy krytyk napisał do słynnego magazynu artystycznego pełną pasji krytykę, kończącą się słowami: „Nie mam pojęcia, dokąd zmierza Ameryka, skoro tysiące ludzi, wielu z nich dorosłych, pozwala sobie dyktować kształty, pociągnięcia i odcienie. Czy ktoś może ocalić te dusze, a raczej głupców?”
Sztuka dla każdego
Malowanie po numerach z czasem połączyło się z kulturą popularną, która zawłaszczyła je jako odniesienie do komercjalizacji i komodyfikacji na świecie. Nasz rodak, Andy Warhol, w 1962 roku dodał nawet do tych zestawów specjalne serie „do it yourself” swoich obrazów.
Bez względu na opinię tradycyjnych artystów, Robbins nie zastanawiał się nad tym, czy ta forma jest sztuką, czy nie.
Ale za to lubił celebrować zdolność przybliżania sztuki masom: „To eksperyment artystyczny, który przynosi doświadczenie jednostce, która normalnie nigdy nie podniosłaby pędzla i nie zanurzyła go w farbie. Trend malowania po numerach jest popularny do dziś, zwłaszcza wśród początkujących i małych malarzy. Dzięki temu pomysłowi każdy potrafi namalować piękne obrazy.
Życzymy udanej zabawy przy tworzeniu własnych dzieł!
Ingrid
Ready to create?